Rzeczy, które odkładałam na później, ale w końcu do nich wracam 💌

Przez długi czas miałam wrażenie, że wiele rzeczy ciągle musi poczekać.

Na lepszy moment. Kiedy będę mieć więcej czasu, energii i sen bez pobudek.

Jednak ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że odkładałam te rzeczy tak długo, że aż prawie zapomniałam jak wielką radość mi sprawiały i jak bardzo mi ich brakuje. 

Dlatego ostatnio coraz częściej próbuję wracać do małych rzeczy, które są bardziej dla mnie niż po coś.


🇫🇷 Nauka francuskiego

To jedna z tych rzeczy, do których wracam już kolejny raz (nie pytajcie który, aż wstyd się przyznać).

Nie dla perfekcyjnych efektów ani ambitnego planu nauki. Po prostu lubię ten język, jego brzmienie i klimat.

I chyba chcę znowu przypomnieć sobie, jak fajnie jest uczyć się czegoś tylko dlatego, że sprawia przyjemność. Nawet jeśli po kilku minutach nauki rozlegnie się głośne "Maaaama"!



✍️ Pisanie bloga

Tego brakowało mi chyba bardziej, niż myślałam.Pisania dłuższych form, rozwijania tematów i zatrzymywania momentów i obserwacji w jednym miejscu. 

Internet przyzwyczaił nas do krótkich form i szybkiego scrollowania. I mimo tego, że uwielbiam mój Instagram i kadry wrzucane na szybko to zatęskniłam za czymś spokojniejszym i dłuższym.


🌿 Rozwojowe kursy

Z ciekawości i potrzeby poczucia, że uczę się czegoś nowego również dla siebie, nie tylko dla codziennej produktywności. Choć muszę przyznać, że najnowszy kurs - Umiejętności Jutra Google i SGH to coś bardzo przyszłościowego. 


🫧 Małe rytuały

Kawa wypita spokojnie, wieczorna pielęgnacja, świeże kwiaty na stole, kilka minut ciszy z ulubioną książką. 

Niby drobiazgi, ale właśnie one najbardziej pomagają mi wracać do siebie po intensywniejszych dniach.


📷 Robienie zdjęć codzienności

Zwykłych momentów, które chcę zapamiętać. Światła wpadającego rano do mieszkania, spaceru, kawy, małych fragmentów dnia.

Coraz bardziej lubię patrzeć na codzienność trochę uważniej.


Chyba właśnie tego uczę się ostatnio najbardziej,  że nie wszystko musi czekać na lepszy moment.

Czasem warto wracać do rzeczy, które po prostu sprawiają, że czujemy się dobrze, nawet jeśli to tylko kilka minut dziennie. 

A Ty co czego ostatnio wróciłaś? Co sprawia Ci przyjemność w codzienności? 

Komentarze

  1. Bardzo podobnie miałam z powrotem do bloga. Też brakowało mi dłuższych treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Myślę, że dużo osób jest trochę zmęczonych tymi szybkimi, krótkimi treściami i chciałoby czasem przeczytać coś dłuższego :)

      Usuń
  2. Witaj 🌸
    Bardzo dobry post. Ja też uczę się nie odkładać wszystkiego najlepszego potem, na lepszy czas, bo to " potem" może nie nadejść i trzeba żyć tu i teraz i cieszyć się z małych rzeczy. Ja od nowego roku " wciągnęłam" się w słuchanie audiobooków. Zawsze sądziłam że to nie dla mnie,a na czytanie ciągle brakowało czasu...i gdy mijały kolejne miesiące a ja znowu nic nie przeczytałam postanowiłam to zmienić. Słucham w pracy na słuchawkach audiobooków, zamiast radia i już mogę się pochwalić że w ten sposób udało mi się poznać 39 fantastycznych książek 🤗
    Gorące uściski 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, świetny wynik! Myślałam o audiobookach, ale jakoś papierowe książki bardziej mnie wciągają :)

      Usuń
  3. Mam podobnie z odświeżeniem Rosyjskiego. Ciągle się za to zabieram i zebrać nie mogę. A uwielbiam ten język i kiedyś tak fajnie mi się mówiło i pisało.
    Również lubię uwieczniać codzienność. Później miło jest sobie wrócić do danego momentu:)
    Blogi to zupełnie inna forma interakcji z ludźmi i wyrażania siebie. Zawsze będę mówiła - blog to blog ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Blog to zupełnie inna energia, inna społeczność!
      Trzymam kciuki za rosyjski! :)

      Usuń
  4. Z przyjemnością przeczytałam Twój post <3 Nie warto jest odkładać na później tego co lubimy, co nas cieszy i sprawia przyjemność. To takie pozbawianie się drobnych, codziennych radości. Często tłumaczymy się nadmiarem obowiązków, brakiem czasu, ale tak naprawdę zawsze czas znajdziemy, choćby na krótką chwilę porozpieszczania się :))
    Co do instagrama, mam tam swoje konto i przez dłuższy czas publikowałam posty, jednak stwierdzam, że blog jest czymś ,,szlachetniejszym,, nie wiem, czy dobrego słowo użyłam... ale blog wymaga od nas znacznie więcej, tu bylejakość nie przejdzie ;) Mnóstwo blogów znikło, autorzy przenieśli się na insta, a ja tak bardzo tego żałuję :(
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem co masz na myśli. Zgadzam się, na blogu trzeba się wysilić, napisać coś dłuższego, jest więcej przemyśleń.
      A i dyskusje pod postem są głębsze niż na IG.

      Usuń
  5. Zgadzam się z tym co napisałaś i bardzo przyjemnie się czytało :) No właśnie, człowiek ma tendencję do popadania w skrajności - albo jest super produktywny i usiłuje "optymalizować" niemal każdą dziedzinę życia, albo ma kłopot z tym przysłowiowym ruszeniem z miejsca. Skąd ja to znam.. :) Super, że poruszyłaś ten temat. Bo faktycznie możemy tak prosto uprzyjemniać sobie codzienność, wcale nie potrzebujemy wiele... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też mam takie okresy nadmiernej produktywności za sobą, często tak jest, że ze skrajności w skrajność

      Usuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz kilka słów od siebie. Dziękuję! :)